Przejdź do głównej zawartości

Posty

Zostaw ten tydzień za sobą – jak odpuścić i naprawdę odpocząć w weekend

 Tydzień się kończy. Może był dobry. Może trudny. A może po prostu… długi. Niezależnie od tego, jaki był – już minął .I choć łatwo zabrać go ze sobą w weekend, nosić w głowie niedokończone sprawy, rozmowy i emocje… to może tym razem spróbujesz zrobić coś inaczej?Zostawić go za sobą. Nie zabieraj stresu z tygodnia w weekend Często wchodzimy w weekend, ale głową nadal jesteśmy w pracy. Wracamy myślami do tego, co można było zrobić inaczej, co jeszcze „wisi”, co trzeba poprawić.Tylko że wtedy tak naprawdę nie odpoczywamy .Jesteśmy gdzieś pomiędzy – ani już w obowiązkach, ani jeszcze w spokoju.A przecież weekend to nie jest przedłużenie tygodnia. To przestrzeń na oddech i regenerację. Pora na weekend – odpocznij po swojemu Zostaw ten tydzień za sobą. Naprawdę. Pora na weekend. Nieważne, jak go spędzisz: czy w łóżku z książką i kubkiem herbaty, czy sprzątając dom i porządkując przestrzeń, czy wychodząc do ludzi, śmiejąc się i łapiąc chwilę lekkości. Nie ma jednej właściwej ...
Najnowsze posty

Naturalny dom – od czego zacząć? Małe zmiany, które robią dużą różnicę

 Ostatnio coraz częściej myślę o tym, jak małe rzeczy potrafią zmienić nasze codzienne życie. Nie chodzi o wielkie remonty czy drogie gadżety, tylko o takie drobne decyzje, które robią ogromną różnicę — dla nas i dla naszej planety. Chciałabym Ci opowiedzieć, od czego zaczęłam budować swój naturalny dom , i mam nadzieję, że znajdziesz tu coś dla siebie. Maszynka do golenia – mała zmiana, wielki efekt Na początek coś zupełnie zwyczajnego — maszynka do golenia. Zamiast plastikowej, jednorazowej, wybrałam metalową, klasyczną „dziadkową” maszynkę. Na początku wydawała się inna, trochę staroświecka, ale szybko poczułam, że to lepsze rozwiązanie. Nie tylko oszczędzam plastik, ale też mam poczucie, że robię coś trwałego, przemyślanego, po prostu bardziej świadomego. Ręczniki papierowe – czas na wielorazowe Kolejna zmiana była w kuchni. Zamiast ręczników papierowych zaczęłam używać miękkich, bawełnianych ściereczek, które można prać i używać w kółko. Na początku myślałam: „To c...

Luty - Miesiąc przetrwania

  Luty – miesiąc przetrwania i cichej nadziei Luty. Chyba najbardziej depresyjny miesiąc w roku. Taki, w którym człowiek powoli traci nadzieję, że będzie jaśniej, cieplej, lżej. Resztkami sił dotarłam do jego końca. To był jeden z tych miesięcy, które bardziej się przetrzymuje niż przeżywa . Codzienność bez fajerwerków Dni zlewają się w jedno: praca, zajęcia dzieci, szybkie zakupy, dom – i tak w kółko. Bez spontanicznych wyjść, bez planów, bez tego lekkiego „a może by tak…”.Głównie bycie w domu i ciche odliczanie do wiosny.Czasem mam wrażenie, że w lutym życie zwęża się do funkcjonowania. Do ogarniania.Do bycia logistycznym centrum dowodzenia rodziną.I choć kocham tę codzienność, pod koniec miesiąca czuję się jak bateria na ostatnich procentach. Mały promyk światła Ale… (bo zawsze musi być jakieś „ale”). Udało się przemycić coś dla siebie. Skończyłam jedną książkę – jedną, ale za to jaką. Była jak mały promyk światła w tym szarym, lutowym krajobrazie. Przypomniała mi, ż...

Intencja zamiast pośpiechu - sposób na dobry dzień z jogą

Poranek z jogą – jak zacząć dzień spokojniej Większości z nas joga kojarzy się z matą, sekwencją asan i chwilą wyciszenia. A przecież praktyka zaczyna się dużo wcześniej. Zaczyna się w tej pierwszej chwili po przebudzeniu — zanim sięgniemy po telefon, zanim umysł uruchomi listę zadań, zanim ciało wejdzie w napięcie dnia. Poranek to moment niezwykle subtelny. Umysł jest jeszcze miękki, ciało pomiędzy snem a ruchem. To przestrzeń, w której możemy świadomie wybrać jakość, z jaką wejdziemy w nadchodzące godziny. Automatyzm czy intencja? Najczęściej dzień zaczyna się od reakcji: budzik, szybkie wstanie, sprawdzanie wiadomości, planowanie. Umysł od razu przejmuje stery. Pojawia się lekkie napięcie, które rośnie razem z tempem dnia. Praktyka jogi proponuje coś zupełnie innego — pauzę . Nie chodzi o to, by robić więcej. Chodzi o to, by zacząć uważniej . Prosta praktyka na dobry początek Zanim wstaniesz z łóżka, spróbuj: weź 3 spokojne, świadome oddechy poczuj ciężar ciała ...

Własne mydło - O powrocie do natury, uważności i sprawczości

Gdyby ktoś kilkanaście lat temu powiedział mi, że będę robić mydło, pewnie roześmiałabym się głośno.  Chemia w szkole nie była moją mocną stroną – delikatnie mówiąc.A jednak dziś z pełną świadomością pracuję z ługiem, wagą i termometrem. Paradoks? Trochę tak. Ale też dowód na to, że dorastamy do rzeczy, których kiedyś nie rozumieliśmy. Dziś chemia przestała być abstrakcyjnym wzorem z tablicy – stała się narzędziem do tworzenia czegoś dobrego dla mojego domu i bliskich. 🌿 Powrót do prostoty Wracam do natury, bo współczesne życie pędzi za szybko. Notoryczny brak czasu to moja codzienność, a jednak właśnie dlatego próbuję znajdować chwilę na uważność. Na mieszanie olejów.  Na przygotowanie naparu z pierwszych wiosennych ziół. Na obserwowanie, jak masa mydlana gęstnieje i zmienia się w coś trwałego. To moment zatrzymania. Tworzenie naturalnych produktów stało się dla mnie czymś więcej niż tylko praktyką – to sposób dbania o środowisko, własne otoczenie i zdrowie moje oraz moich b...

Skąd u mnie ta joga? (czyli historia bez kadzidełek, ale z oddechem)

Ze sportem byłam związana właściwie od zawsze. Nie w stylu olimpijskich ambicji ani planu na złoty medal, raczej na zasadzie: coś się zawsze działo. Były różne etapy, różne aktywności, różne momenty w życiu. Czasem bardziej regularnie, czasem „na dobre chęci”. Ale ruch był obecny. Ciało było w użyciu, zadania do wykonania też się zgadzały. Sport był czymś normalnym. Czymś, co się robi. I chyba właśnie dlatego byłam przekonana, że w tej kategorii wiem już wszystko. Pierwsze spotkanie z jogą A potem przyszła joga . Bez wielkich zapowiedzi, bez objawienia, bez myśli, że to coś, co zmieni moje życie. I zrobiła coś, czego absolutnie nie spodziewałam się po żadnym sporcie. Nie zapytała mnie, ile razy w tygodniu ćwiczę. Nie interesowały jej wyniki ani to, czy robię coś „wystarczająco dobrze”. Nie poprawiała mnie co chwilę i nie motywowała hasłami w stylu „dasz radę, jeszcze trochę”. Przyszła… i pozwoliła mi być sobą . Bez udowadniania. Bez spiny. Bez porównywania się. Oddech i cisza ...

Podsumowanie Stycznia

Styczeń zaczął się spokojnie. Drogą do Gdańska i z powrotem. Zajęciami, które wracały do rytmu, i wielkimi powrotami podopiecznych na maty. Było w tym coś kojącego — jak pierwszy oddech po przerwie, jak przypomnienie, że ciało i uważność zawsze wiedzą, gdzie jest dom. Ten miesiąc był jednak przede wszystkim próbą. Bez planu, bez założeń, bez wielkich postanowień. Po prostu się wydarzył. Przepłynął — czasem łagodnie, czasem opornie — zostawiając po drodze chwile zwątpienia. Zima w tym roku nie była łaskawa. Szara, ciężka, bardziej wyczerpująca niż otulająca. A przecież to czas, w którym naturalnie chciałoby się zapadać w sen zimowy. Tyle że rola samodzielnej kobiety rzadko sprzyja siedzeniu w ciepełku z kubkiem herbaty. O czytaniu książek nawet nie wspomnę — choć bardzo tego pragnęłam. Przeczytałam zaledwie pięć stron książki, która czeka na mnie cierpliwie. I to też jest jakimś znakiem tego stycznia. W tych dniach mata pozwalała mi wracać do równowagi. Do oddechu. Do ciała. Do si...