Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2026

Intencja zamiast pośpiechu - sposób na dobry dzień z jogą

Poranek z jogą – jak zacząć dzień spokojniej Większości z nas joga kojarzy się z matą, sekwencją asan i chwilą wyciszenia. A przecież praktyka zaczyna się dużo wcześniej. Zaczyna się w tej pierwszej chwili po przebudzeniu — zanim sięgniemy po telefon, zanim umysł uruchomi listę zadań, zanim ciało wejdzie w napięcie dnia. Poranek to moment niezwykle subtelny. Umysł jest jeszcze miękki, ciało pomiędzy snem a ruchem. To przestrzeń, w której możemy świadomie wybrać jakość, z jaką wejdziemy w nadchodzące godziny. Automatyzm czy intencja? Najczęściej dzień zaczyna się od reakcji: budzik, szybkie wstanie, sprawdzanie wiadomości, planowanie. Umysł od razu przejmuje stery. Pojawia się lekkie napięcie, które rośnie razem z tempem dnia. Praktyka jogi proponuje coś zupełnie innego — pauzę . Nie chodzi o to, by robić więcej. Chodzi o to, by zacząć uważniej . Prosta praktyka na dobry początek Zanim wstaniesz z łóżka, spróbuj: weź 3 spokojne, świadome oddechy poczuj ciężar ciała ...

Własne mydło - O powrocie do natury, uważności i sprawczości

Gdyby ktoś kilkanaście lat temu powiedział mi, że będę robić mydło, pewnie roześmiałabym się głośno.  Chemia w szkole nie była moją mocną stroną – delikatnie mówiąc.A jednak dziś z pełną świadomością pracuję z ługiem, wagą i termometrem. Paradoks? Trochę tak. Ale też dowód na to, że dorastamy do rzeczy, których kiedyś nie rozumieliśmy. Dziś chemia przestała być abstrakcyjnym wzorem z tablicy – stała się narzędziem do tworzenia czegoś dobrego dla mojego domu i bliskich. 🌿 Powrót do prostoty Wracam do natury, bo współczesne życie pędzi za szybko. Notoryczny brak czasu to moja codzienność, a jednak właśnie dlatego próbuję znajdować chwilę na uważność. Na mieszanie olejów.  Na przygotowanie naparu z pierwszych wiosennych ziół. Na obserwowanie, jak masa mydlana gęstnieje i zmienia się w coś trwałego. To moment zatrzymania. Tworzenie naturalnych produktów stało się dla mnie czymś więcej niż tylko praktyką – to sposób dbania o środowisko, własne otoczenie i zdrowie moje oraz moich b...

Skąd u mnie ta joga? (czyli historia bez kadzidełek, ale z oddechem)

Ze sportem byłam związana właściwie od zawsze. Nie w stylu olimpijskich ambicji ani planu na złoty medal, raczej na zasadzie: coś się zawsze działo. Były różne etapy, różne aktywności, różne momenty w życiu. Czasem bardziej regularnie, czasem „na dobre chęci”. Ale ruch był obecny. Ciało było w użyciu, zadania do wykonania też się zgadzały. Sport był czymś normalnym. Czymś, co się robi. I chyba właśnie dlatego byłam przekonana, że w tej kategorii wiem już wszystko. Pierwsze spotkanie z jogą A potem przyszła joga . Bez wielkich zapowiedzi, bez objawienia, bez myśli, że to coś, co zmieni moje życie. I zrobiła coś, czego absolutnie nie spodziewałam się po żadnym sporcie. Nie zapytała mnie, ile razy w tygodniu ćwiczę. Nie interesowały jej wyniki ani to, czy robię coś „wystarczająco dobrze”. Nie poprawiała mnie co chwilę i nie motywowała hasłami w stylu „dasz radę, jeszcze trochę”. Przyszła… i pozwoliła mi być sobą . Bez udowadniania. Bez spiny. Bez porównywania się. Oddech i cisza ...

Podsumowanie Stycznia

Styczeń zaczął się spokojnie. Drogą do Gdańska i z powrotem. Zajęciami, które wracały do rytmu, i wielkimi powrotami podopiecznych na maty. Było w tym coś kojącego — jak pierwszy oddech po przerwie, jak przypomnienie, że ciało i uważność zawsze wiedzą, gdzie jest dom. Ten miesiąc był jednak przede wszystkim próbą. Bez planu, bez założeń, bez wielkich postanowień. Po prostu się wydarzył. Przepłynął — czasem łagodnie, czasem opornie — zostawiając po drodze chwile zwątpienia. Zima w tym roku nie była łaskawa. Szara, ciężka, bardziej wyczerpująca niż otulająca. A przecież to czas, w którym naturalnie chciałoby się zapadać w sen zimowy. Tyle że rola samodzielnej kobiety rzadko sprzyja siedzeniu w ciepełku z kubkiem herbaty. O czytaniu książek nawet nie wspomnę — choć bardzo tego pragnęłam. Przeczytałam zaledwie pięć stron książki, która czeka na mnie cierpliwie. I to też jest jakimś znakiem tego stycznia. W tych dniach mata pozwalała mi wracać do równowagi. Do oddechu. Do ciała. Do si...