Halloween — święto, które przyszło do nas z Zachodu, kojarzy się dziś głównie z przebieraniem, dyniami i zabawą. Ale mało kto pamięta, że jego korzenie sięgają dużo głębiej — do dawnych obrzędów pogańskich, bardzo podobnych do słowiańskich Dziadów.
Dawni Słowianie wierzyli, że w tym czasie — gdy jesień już mocno trzyma ziemię, a dzień staje się coraz krótszy — świat żywych i umarłych przenika się. Rozpalano ogniska, zostawiano jedzenie dla duchów przodków, wspominano ich z szacunkiem i wdzięcznością. To był czas refleksji i pamięci, nie strachu.
Zachodnie Samhain (celtycki przodek Halloween) i nasze Dziady miały wspólny sens — połączenie pokoleń, kontakt z tym, co niewidzialne.
A dlaczego Kościół katolicki tak niechętnie patrzy na Halloween?
Bo przez wieki próbował zastąpić dawne pogańskie tradycje swoimi — np. Wszystkich Świętych i Dniem Zadusznym. Halloween, z jego korzeniami w dawnych wierzeniach, przypomina o czasach, gdy ludzie czcili naturę, przodków i cykl życia — bez pośrednictwa Kościoła.
Więc może zamiast się oburzać, warto po prostu zrozumieć, że ta noc – niezależnie od nazwy – to odwieczne święto pamięci, światła w ciemności i więzi między światem żywych a tych, którzy odeszli.
Cukierek, psikus, czy może chwila zadumy przy świecy?
Każdy może świętować po swojemu.

Komentarze
Prześlij komentarz