Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2025

Święto Dziadów – mój sposób na pamięć o zmarłych

Dziady. Dawne, słowiańskie święto, które dziś niestety odchodzi w zapomnienie. To czas, kiedy granica między światem żywych a umarłych była najcieńsza, a wspomnienie przodków stawało się żywe. Ludzie przygotowywali jedzenie, stawiali świecę, rozpalali ogniska – nie po to, by się pokazać, ale by utrzymać więź z tymi, którzy odeszli . Dla mnie to jest pełniejszy, bardziej naturalny sposób pamięci niż współczesne Święto Zmarłych. Nie znoszę cmentarnego przepychu – gigantycznych wiązanek, wieńców, całych sklepów z ozdobami, gdzie „polski zastaw się, a postaw się” stał się ważniejszy niż wspomnienie zmarłych. Nie chodzi o wyścig, kto więcej wyda na kwiaty, a kto postawi większą świecę. Wolę po staropolsku : prostą świecę zapaloną z intencją, chwilę refleksji, wspomnienie dusz bliskich, którzy odeszli, i świadome cieszenie się życiem. To moment zatrzymania, rozmowy z własną pamięcią, przywołania historii rodzinnych, opowieści o przodkach. Zdecydowanie podczas tego święta polecam tworzeni...

Psikus albo cukierek? A może... wspomnienie Dziadów?

 Halloween — święto, które przyszło do nas z Zachodu, kojarzy się dziś głównie z przebieraniem, dyniami i zabawą. Ale mało kto pamięta, że jego korzenie sięgają dużo głębiej — do dawnych obrzędów pogańskich, bardzo podobnych do słowiańskich Dziadów . Dawni Słowianie wierzyli, że w tym czasie — gdy jesień już mocno trzyma ziemię, a dzień staje się coraz krótszy — świat żywych i umarłych przenika się . Rozpalano ogniska, zostawiano jedzenie dla duchów przodków, wspominano ich z szacunkiem i wdzięcznością. To był czas refleksji i pamięci, nie strachu. Zachodnie Samhain (celtycki przodek Halloween) i nasze Dziady miały wspólny sens — połączenie pokoleń , kontakt z tym, co niewidzialne. A dlaczego Kościół katolicki tak niechętnie patrzy na Halloween?  Bo przez wieki próbował zastąpić dawne pogańskie tradycje swoimi — np. Wszystkich Świętych i Dniem Zadusznym . Halloween, z jego korzeniami w dawnych wierzeniach, przypomina o czasach, gdy ludzie czcili naturę, przodków i cykl ...

Zero Waste – co to takiego ?

 Zero Waste, czyli w dosłownym tłumaczeniu „brak śmieci”, to coś znacznie więcej niż trend czy ekologiczna moda. To sposób myślenia o świecie, o naturze, ale też o naszym miejscu w tym świecie . Bo człowiek nie został stworzony po to, by bez końca konsumować. Nie jesteśmy sumą naszych zakupów, a nasza wartość nie zależy od tego, co posiadamy , lecz od tego, jak żyjemy – i jaki ślad po sobie zostawiamy.  Zero Waste – filozofia prostszego życia Dziś wiele osób utożsamia Zero Waste z chodzeniem z własną torbą na zakupy czy unikaniem plastikowych opakowań. To oczywiście ważne, ale sedno tej filozofii jest znacznie głębsze. Zero Waste to świadome życie – takie, w którym uczymy się brać tyle, ile naprawdę potrzebujemy, i doceniać to, co już mamy. To uważność na siebie, na innych ludzi i na naturę, która codziennie daje nam więcej, niż zdajemy sobie sprawę. Nie tylko mniej śmieci, ale więcej świadomości W duchu Zero Waste chodzi nie tylko o ograniczenie odpadów, ale też o ...

Październikowe zatrzymanie – jak kontuzja nauczyła mnie spokoju, uważności i wdzięczności

Październik miał wyglądać zupełnie inaczej. Miał być aktywny, pełen planów, ruchu i przygotowań do jesieni. Tymczasem los postanowił inaczej i już od początku miesiąca jestem unieruchomiona z powodu naderwanego więzadła.  Większość moich październikowych planów poszła w pizdu, ale postanowiłam nie załamywać rąk i spróbować obrócić tę sytuację w coś pozytywnego. Skoro nie mogę się ruszać, to mogę się zatrzymać – dosłownie i w przenośni.  Zaczęłam nadrabiać książki, które od dawna czekały na swoją kolej, szczególnie te potrzebne podczas kursu nauczycielskiego jogi, który zaczynam już w listopadzie.  To trochę zabawne, że kiedy w końcu mam czas na naukę i refleksję, to ciało mówi „stop”, a głowa – pierwszy raz od dawna – zaczyna się wyciszać. Spisałam plan dnia i naprawdę się go trzymam, bo przecież teraz nic mi go nie zaburza.  Każdy dzień wygląda podobnie – herbata, lektura, chwila medytacji, trochę pracy twórczej i odpoczynku. Wbrew pozorom takie uporządkowanie ...

Powrót do natury jesienią – jak małe wybory w codziennym życiu zbliżają nas do spokoju i równowagi

  Powrót do natury – jak małe wybory zmieniają nasz świat Jesień już w pełni. Za oknem coraz szybciej zapada zmrok, powietrze staje się chłodniejsze, a liście malują się w odcieniach złota, czerwieni i rdzy.  To ten czas w roku, kiedy chętniej zostajemy w domu — z kubkiem ciepłej herbaty, pod kocem, z ulubioną książką i migoczącym światłem świecy. To naturalne, że gdy dni stają się krótsze, zwalniamy. Szukamy ciepła, spokoju i oddechu po intensywnym lecie. Ale właśnie teraz – jesienią – warto przypomnieć sobie, jak ważny jest kontakt z naturą . Nawet krótki spacer wśród drzew potrafi zdziałać cuda. Jesień – czas wyciszenia, ale nie bezruchu Choć kusi nas, by zostać w domu, warto się poruszać . Wystarczy wyjść na 20 minut – przejść się po lesie, parku, albo po prostu po osiedlu. Świeże, rześkie powietrze natychmiast poprawia nastrój, dotlenia organizm i pomaga zebrać myśli. To także doskonały moment, by zachwycić się naturą w jej najpiękniejszej odsłonie: szelestem liśc...

Domowy proszek do prania DIY – jak zrobić ?

  Komu by się chciało robić własny proszek do prania? No właśnie — komu by się chciało? Przecież półki w sklepach uginają się od „eko” proszków, „delikatnych dla skóry”, „hipoalergicznych” i „z naturalnych składników”. Tylko że… jak się w to człowiek wczyta, to czasem aż trudno uwierzyć, ile w nich nadal chemii. A więc komu? Odpowiedź jest prosta: wariatom z ADHD (czytaj: ludziom, którzy lubią grzebać, mieszać, eksperymentować) oraz tym, którzy naprawdę chcą ograniczyć chemię w swoim domu . Co jest w zwykłym proszku do prania? Zanim przejdziemy do przepisu na własny proszek, warto wiedzieć, co tak naprawdę kryje się w tych kolorowych pudełkach ze sklepu. Optyczne rozjaśniacze i enzymy – to właśnie one sprawiają, że ubrania wydają się „bielsze”. Problem w tym, że mogą powodować reakcje alergiczne , wysypki i podrażnienia skóry. Wybielacze , takie jak podchloryn sodu , mogą drażnić oczy i skórę , a w połączeniu z naturalnymi składnikami (np. olejkami eterycznymi lub surfaktantam...

A jeśli prezent nie musi kosztować fortuny?

 Wiecie, czego mi ostatnio brakuje? Normalności. Ale nie tej narzuconej przez reklamy i trendy z Instagrama, tylko tej prawdziwej – codziennej, domowej, przyziemnej. Brakuje mi momentów, w których bukiet warzyw z własnego ogródka byłby oczywistym i pełnoprawnym prezentem. Albo słoik ogórków kiszonych, własnoręcznie upieczone ciasto, świeca zrobiona w domowym zaciszu czy akwarela namalowana z myślą o konkretnej osobie. Coraz częściej łapię się na tym, że chcę to znormalizować . Chciałabym, żebyśmy przestali wstydzić się dawać rzeczy zrobionych własnymi rękami. Żeby domowy chleb, czapka wydziergana na drutach, mydło z lawendą czy woreczek suszonej mięty był traktowany tak samo – albo lepiej – niż kolejny „kupny” prezent z metką i paragonem na wypadek, gdyby się nie spodobał. I temat ten wraca do mnie jak bumerang właśnie teraz, bo przecież… sezon prezentowy właśnie się zaczyna . Dzień Nauczyciela, Mikołajki, Boże Narodzenie… a u nas w rodzinie do tego jeszcze grudzień mocno urodz...