Dziady. Dawne, słowiańskie święto, które dziś niestety odchodzi w zapomnienie. To czas, kiedy granica między światem żywych a umarłych była najcieńsza, a wspomnienie przodków stawało się żywe. Ludzie przygotowywali jedzenie, stawiali świecę, rozpalali ogniska – nie po to, by się pokazać, ale by utrzymać więź z tymi, którzy odeszli . Dla mnie to jest pełniejszy, bardziej naturalny sposób pamięci niż współczesne Święto Zmarłych. Nie znoszę cmentarnego przepychu – gigantycznych wiązanek, wieńców, całych sklepów z ozdobami, gdzie „polski zastaw się, a postaw się” stał się ważniejszy niż wspomnienie zmarłych. Nie chodzi o wyścig, kto więcej wyda na kwiaty, a kto postawi większą świecę. Wolę po staropolsku : prostą świecę zapaloną z intencją, chwilę refleksji, wspomnienie dusz bliskich, którzy odeszli, i świadome cieszenie się życiem. To moment zatrzymania, rozmowy z własną pamięcią, przywołania historii rodzinnych, opowieści o przodkach. Zdecydowanie podczas tego święta polecam tworzeni...