Przejdź do głównej zawartości

Uważność małej żabki – jak książki Eline Snel uczą dzieci (i dorosłych) radzenia sobie z emocjami


 Kiedy po raz pierwszy sięgnęłam po książkę „Uważność małej żabki” Eline Snel, było to ponad 11 lat temu. Jako młoda mama szukałam wtedy sposobów na wspieranie rozwoju emocjonalnego mojego dziecka. Nie spodziewałam się, że trafię na coś, co stanie się dla mnie tak ważnym i ponadczasowym odkryciem. Dziś, pracując z dziećmi, regularnie wracam nie tylko do tej książki, ale także do kolejnych części: „Uważność i spokój żabki” oraz „Moja supermoc”. To pozycje, które śmiało można nazwać klasyką mindfulness dla dzieci.

Mindfulness dla dzieci – dlaczego warto?

Książki Eline Snel w prosty i przystępny sposób wprowadzają dzieci w świat uważności (mindfulness). To podejście, które pomaga najmłodszym:

  • lepiej rozumieć swoje emocje
  • radzić sobie ze stresem i napięciem
  • rozwijać koncentrację
  • wyciszać się i relaksować

To, co je wyróżnia, to gotowe scenariusze i ćwiczenia uważności dla dzieci, które można od razu zastosować w domu, przedszkolu czy szkole. To takie proste ...

Proste ćwiczenia, które mają ogromną moc

Ćwiczenia zawarte w książkach są krótkie, konkretne i często oparte na wyobraźni, dzięki czemu dzieci chętnie w nich uczestniczą. Uczą m.in.:

  • świadomego oddychania
  • zauważania emocji bez oceniania
  • skupienia uwagi na chwili obecnej
  • rozluźniania ciała i redukcji napięcia

To właśnie ta prostota sprawia, że mindfulness dla dzieci staje się naturalnym elementem codzienności, a nie kolejnym „zadaniem do wykonania”.

Wsparcie rozwoju emocjonalnego dziecka

Regularne korzystanie z tych książek realnie wspiera rozwój emocjonalny dzieci. Pomaga im lepiej radzić sobie z trudnymi sytuacjami – takimi jak złość, lęk, frustracja czy nadmiar bodźców. Dzieci uczą się, że emocje są czymś naturalnym, a jednocześnie zyskują narzędzia, by sobie z nimi radzić w spokojny i świadomy sposób.

Mindfulness dla dorosłych – zaskakujący efekt

Choć książki są skierowane do dzieci, ich ogromną wartością jest to, że równie dobrze działają na dorosłych. Ćwiczenia uważności dla dzieci okazują się niezwykle skuteczne także dla nas – dorosłych, którzy żyją w ciągłym pośpiechu i napięciu. Proste techniki, takie jak:

  • skupienie na oddechu
  • zatrzymanie się na chwilę
  • obserwowanie myśli bez oceniania

pomagają się wyciszyć, zredukować stres i poprawić samopoczucie. Co więcej, praktykowanie uważności razem z dzieckiem wzmacnia relację i buduje większe zrozumienie.


Dlaczego warto wracać do „Uważności małej żabki”?

Po latach wracam do tych książek z jeszcze większą świadomością ich wartości. Dziś widzę w nich nie tylko pomoc dydaktyczną czy zestaw ćwiczeń do pracy z dziećmi, ale coś znacznie głębszego – uniwersalne przewodniki po uważnym, spokojniejszym życiu. Takie, które w prosty sposób przypominają o tym, co w codziennym pośpiechu najłatwiej nam umyka.

Jeśli szukasz sposobu na:

  • wsparcie dziecka w radzeniu sobie z emocjami – tak, aby potrafiło nazwać to, co czuje, i nie było tym przytłoczone
  • poprawę koncentracji i wyciszenie – szczególnie w świecie pełnym bodźców, ekranów i ciągłego rozproszenia
  • wprowadzenie mindfulness do codzienności – bez presji i skomplikowanych metod, za to poprzez krótkie, naturalne ćwiczenia
  • a przy okazji – zadbanie również o siebie, swoje napięcie, stres i wewnętrzny spokój

książki Eline Snel będą doskonałym wyborem.

Co ważne, nie wymagają one specjalnego przygotowania ani „idealnych warunków”. Można z nich korzystać w zwykły dzień – rano przed wyjściem, po powrocie ze szkoły, czy wieczorem przed snem. To drobne momenty zatrzymania, które z czasem zaczynają realnie zmieniać sposób funkcjonowania – zarówno dziecka, jak i dorosłego.

Zauważyłam też, że kiedy dzieci uczą się uważności, my – dorośli – uczymy się jej razem z nimi. Często to właśnie dzięki tym prostym ćwiczeniom zaczynamy bardziej słuchać, mniej reagować automatycznie i być naprawdę obecni w relacji. To ogromna wartość, której nie da się przecenić.

Dla mnie powrót do tych książek jest trochę jak spotkanie ze starym, mądrym przyjacielem. Takim, który nie narzuca, nie ocenia, ale spokojnie przypomina o rzeczach najważniejszych. O tym, że nie wszystko trzeba robić szybko. Że emocje nie są problemem, tylko informacją. I że czasem wystarczy jeden świadomy oddech, żeby poczuć różnicę.

To właśnie ta prostota i autentyczność sprawiają, że chcę do nich wracać – i polecać je dalej.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rok, którego nie da się łatwo podsumować

 Pewnie za chwilę internet zaleje fala podsumowań roku 2025. Sukcesy, liczby, checklisty zrealizowanych celów, zdjęcia, które mają udowodnić, że to był „dobry rok”. I właśnie dlatego zastanawiam się, czy w ogóle jest sens robić własne podsumowanie. Bo jak podsumować rok, który był tak bardzo niestabilny? 2025 był dla mnie sinusoidą emocji. Od chwil euforii, w których naprawdę chciało się żyć, po momenty ciężkie, depresyjne, takie, w których jedynym celem dnia było po prostu przetrwać. Były momenty piękne — prawdziwe, jasne, zostające w pamięci na długo. Ale prawda jest taka, że większość tego roku była walką. Cichą, codzienną, często niewidoczną dla innych. Hasłem, które trzymało mnie w pionie, było jedno zdanie: wszystko jest po coś . Nawet jeśli jeszcze nie wiemy po co. Nawet jeśli w danym momencie brzmi to jak tania pociecha. Powtarzałem je sobie wtedy, gdy wydarzenia wydawały się kompletnie irracjonalne, jak koszmar, z którego nie da się obudzić. I choć do dziś nie potrafię ...

Październikowe zatrzymanie – jak kontuzja nauczyła mnie spokoju, uważności i wdzięczności

Październik miał wyglądać zupełnie inaczej. Miał być aktywny, pełen planów, ruchu i przygotowań do jesieni. Tymczasem los postanowił inaczej i już od początku miesiąca zostałam unieruchomiona z powodu naderwanego więzadła. Większość moich październikowych planów poszła w… powiedzmy „kosmos”, ale postanowiłam nie załamywać rąk i spróbować obrócić tę sytuację w coś pozytywnego. Skoro nie mogę się ruszać, to mogę się zatrzymać – dosłownie i w przenośni.  Czas na książki i refleksję Zaczęłam nadrabiać lektury, które od dawna czekały na swoją kolej. Szczególnie te potrzebne podczas kursu nauczycielskiego jogi, który zaczynam już w listopadzie. To zabawne, że kiedy w końcu mam czas na naukę i refleksję, moje ciało mówi „stop”, a głowa – pierwszy raz od dawna – zaczyna się wyciszać. Spisałam plan dnia i trzymam się go konsekwentnie, bo teraz nic go nie zaburza. Codzienne rytuały w rytmie slow Każdy dzień wygląda podobnie: herbata, lektura, chwila medytacji, trochę pracy twórczej...

Czy naprawdę musimy to kupić? Przedświąteczna lektura Marty Sapały

Grudzień ma w sobie coś z nieustannego pośpiechu. Galerie handlowe pękają w szwach, skrzynki mailowe uginają się od „ostatnich okazji”, a lista prezentów do kupienia zdaje się żyć własnym życiem. Właśnie ten przedświąteczny szum sprawił, że wróciłam do książki Marty Sapały „Mniej intymny portret zakupowy Polaków” . Nie z ciekawości, ale z potrzeby – zatrzymania się i sprawdzenia, dlaczego właściwie znowu kupujemy więcej, szybciej i często bezrefleksyjnie. To nie jest poradnik o tym, jak żyć lepiej, oszczędniej czy bardziej „eko”. To nie kolejna lista polecanych gadżetów dla minimalistów ani książka, która obiecuje, że wystarczy wyrzucić połowę rzeczy, by poczuć ulgę. „Mniej intymny portret zakupowy Polaków” to przede wszystkim dziennik – zapis rocznego eksperymentu kilkunastu gospodarstw domowych z całej Polski, które postanowiły kupować wyłącznie to, co naprawdę niezbędne. Punktem wyjścia jest proste, ale niewygodne pytanie: czy wszystko, co kupujemy, naprawdę musimy posiadać? A w...