Podobno człowiek powinien mieć jedną pasję. Jedną pracę. Jedną specjalizację. Jedno konkretne „co robię w życiu”. Podobno. A potem pojawiam się ja cała na biało… albo raczej cała w farbie do rękodzieła, z matą do jogi pod pachą, książką na stole i rękami ubrudzonymi ziemią z ogrodu. I próbuję odpowiedzieć na proste pytanie: — Czym się zajmujesz? No więc… pracuję na etacie ale też tworzę rękodzieło, prowadzę zajęcia z jogi, czytam, u czę się nowych rzeczy. kocham ogród, analizuję życie podczas podlewania pomidorów. A czasem jeszcze wymyślam nowy projekt o 23:47, bo przecież mózg uznał, że to idealna pora na „genialny pomysł”. I wiecie co? Coraz częściej zastanawiam się, czy osoby z wieloma pasjami mają trochę trudniej w dzisiejszym świecie. Bo świat lubi ludzi prostych do opisania. „Ona jest księgową.” „On jest trenerem.” „To artystka.” A co, jeśli jesteśmy wszystkim po trochu? Czy wtedy jesteśmy niezdecydowani? Rozproszeni? Chaotyczni? Może.......
Prosto, naturalnie, uważnie – codzienność w rytmie natury