Przejdź do głównej zawartości

Joga to droga, nie cel

 



Kiedy mówimy o jodze, większość osób w pierwszej kolejności myśli o pozycjach na macie. O rozciąganiu, elastyczności czy staniu na głowie. To jednak tylko niewielki fragment znacznie większej całości.

Joga jest przede wszystkim drogą. Drogą poznawania siebie, swoich reakcji, emocji, ograniczeń i możliwości. To codzienna praktyka, która nie kończy się wraz ze zwinięciem maty po zajęciach.

Praca nad ciałem jest ważna. Dzięki asanom budujemy siłę, mobilność, równowagę i świadomość własnego ciała. Uczymy się słuchać sygnałów, które do nas wysyła. Z czasem zauważamy, że nasze ciało nie jest przeszkodą, lecz sprzymierzeńcem.

Jednak prawdziwa joga zaczyna się wtedy, gdy schodzimy z maty.

To praca nad własną głową. Nad sposobem myślenia, reagowania i funkcjonowania w codziennym życiu. To poszukiwanie rozwiązań, które są dobre nie tylko dla nas samych, ale również dla ludzi wokół nas. To nauka zatrzymania się, spojrzenia szerzej i świadomego podejmowania decyzji.

Dlatego tak ważne miejsce w jodze zajmują jamy i nijamy – etyczne zasady, które stanowią fundament całej praktyki.

Jamy uczą nas, jak żyć w relacji z innymi ludźmi i światem. Mówią o niekrzywdzeniu, prawdomówności, uczciwości, umiarze i nieprzywiązywaniu się.

Nijamy kierują naszą uwagę do wewnątrz. Zachęcają do dbania o siebie, wdzięczności, samodyscypliny, samopoznania i zaufania do życia.

Bez tych zasad joga staje się jedynie formą aktywności fizycznej. Z nimi staje się ścieżką rozwoju.

Nie chodzi o to, aby być idealnym. Chodzi o to, aby każdego dnia próbować być odrobinę bardziej świadomym człowiekiem. Czasem będzie to cierpliwość wobec dziecka. Innym razem szczera rozmowa, odpuszczenie kontroli albo znalezienie chwili ciszy w zabieganym dniu.

Bo joga nie dzieje się tylko na macie.

Dzieje się w sposobie, w jaki traktujemy siebie.
Dzieje się w sposobie, w jaki traktujemy innych.
Dzieje się w codziennych wyborach.

I właśnie dlatego joga jest czymś znacznie więcej niż ćwiczeniami. Jest drogą, którą idziemy przez całe życie.

"Joga to nie tylko praca nad ciałem, to przede wszystkim praca nad sobą."
— Andre Van Lysebeth 🧘‍♀️✨

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rok, którego nie da się łatwo podsumować

 Pewnie za chwilę internet zaleje fala podsumowań roku 2025. Sukcesy, liczby, checklisty zrealizowanych celów, zdjęcia, które mają udowodnić, że to był „dobry rok”. I właśnie dlatego zastanawiam się, czy w ogóle jest sens robić własne podsumowanie. Bo jak podsumować rok, który był tak bardzo niestabilny? 2025 był dla mnie sinusoidą emocji. Od chwil euforii, w których naprawdę chciało się żyć, po momenty ciężkie, depresyjne, takie, w których jedynym celem dnia było po prostu przetrwać. Były momenty piękne — prawdziwe, jasne, zostające w pamięci na długo. Ale prawda jest taka, że większość tego roku była walką. Cichą, codzienną, często niewidoczną dla innych. Hasłem, które trzymało mnie w pionie, było jedno zdanie: wszystko jest po coś . Nawet jeśli jeszcze nie wiemy po co. Nawet jeśli w danym momencie brzmi to jak tania pociecha. Powtarzałem je sobie wtedy, gdy wydarzenia wydawały się kompletnie irracjonalne, jak koszmar, z którego nie da się obudzić. I choć do dziś nie potrafię ...

Czy naprawdę musimy to kupić? Przedświąteczna lektura Marty Sapały

Grudzień ma w sobie coś z nieustannego pośpiechu. Galerie handlowe pękają w szwach, skrzynki mailowe uginają się od „ostatnich okazji”, a lista prezentów do kupienia zdaje się żyć własnym życiem. Właśnie ten przedświąteczny szum sprawił, że wróciłam do książki Marty Sapały „Mniej intymny portret zakupowy Polaków” . Nie z ciekawości, ale z potrzeby – zatrzymania się i sprawdzenia, dlaczego właściwie znowu kupujemy więcej, szybciej i często bezrefleksyjnie. To nie jest poradnik o tym, jak żyć lepiej, oszczędniej czy bardziej „eko”. To nie kolejna lista polecanych gadżetów dla minimalistów ani książka, która obiecuje, że wystarczy wyrzucić połowę rzeczy, by poczuć ulgę. „Mniej intymny portret zakupowy Polaków” to przede wszystkim dziennik – zapis rocznego eksperymentu kilkunastu gospodarstw domowych z całej Polski, które postanowiły kupować wyłącznie to, co naprawdę niezbędne. Punktem wyjścia jest proste, ale niewygodne pytanie: czy wszystko, co kupujemy, naprawdę musimy posiadać? A w...

Październikowe zatrzymanie – jak kontuzja nauczyła mnie spokoju, uważności i wdzięczności

Październik miał wyglądać zupełnie inaczej. Miał być aktywny, pełen planów, ruchu i przygotowań do jesieni. Tymczasem los postanowił inaczej i już od początku miesiąca zostałam unieruchomiona z powodu naderwanego więzadła. Większość moich październikowych planów poszła w… powiedzmy „kosmos”, ale postanowiłam nie załamywać rąk i spróbować obrócić tę sytuację w coś pozytywnego. Skoro nie mogę się ruszać, to mogę się zatrzymać – dosłownie i w przenośni.  Czas na książki i refleksję Zaczęłam nadrabiać lektury, które od dawna czekały na swoją kolej. Szczególnie te potrzebne podczas kursu nauczycielskiego jogi, który zaczynam już w listopadzie. To zabawne, że kiedy w końcu mam czas na naukę i refleksję, moje ciało mówi „stop”, a głowa – pierwszy raz od dawna – zaczyna się wyciszać. Spisałam plan dnia i trzymam się go konsekwentnie, bo teraz nic go nie zaburza. Codzienne rytuały w rytmie slow Każdy dzień wygląda podobnie: herbata, lektura, chwila medytacji, trochę pracy twórczej...