Z 20 na 21 czerwca przypada wyjątkowy moment w tym roku – przesilenie letnie, czyli najdłuższy dzień i najkrótsza noc. To chwila, gdy natura osiąga pełnię swojej mocy, a słońce najdłużej gości na niebie. Dla wielu jest to po prostu astronomiczna ciekawostka. Dla mnie jednak to jeden z najbardziej niezwykłych momentów w całym roku.
Dlaczego?
Bo choć kocham lato, ciepłe wieczory, poranki pachnące rosą i długie dni spędzane na łonie natury, to przesilenie niesie ze sobą pewną refleksję. To właśnie od tego momentu dnia zaczyna już powoli ubywać. Niby niewiele, niemal niezauważalnie, ale jednak. Jest w tym odrobina nostalgii i przypomnienie, że wszystko w przyrodzie podlega nieustannym cyklom.
Przesilenie letnie w dawnych wierzeniach
Nasi przodkowie żyli znacznie bliżej natury niż my dzisiaj. Obserwowali niebo, pory roku i zmiany zachodzące wokół nich. Wiedzieli, że przesilenia i równonoce to momenty szczególne – czas przejścia między kolejnymi etapami roku.Wierzono, że podczas przesilenia granice pomiędzy światem ludzi, natury i duchów stają się cieńsze. To właśnie dlatego ten okres obfitował w rytuały, obrzędy i wróżby mające zapewnić zdrowie, szczęście, miłość oraz urodzaj.
Noc Kupały – słowiańskie święto ognia, wody i miłości
Dla dawnych Słowian szczególnie ważna była Noc Kupały, zwana również Sobótką lub Nocą Świętojańską. Było to święto radości, płodności, miłości oraz celebracji natury.Rozpalano wielkie ogniska, wokół których tańczono i śpiewano. Skoki przez płomienie miały oczyszczać, chronić przed chorobami oraz przynosić szczęście. Ogień symbolizował życie, energię i siłę słońca osiągającego swój największy blask.Jednym z najbardziej znanych zwyczajów było puszczanie wianków na wodę. Młode dziewczęta plotły je z polnych kwiatów, traw i ziół, a następnie wypuszczały na rzeki lub stawy.Każda marzyła o tym, aby jej wianek został wyłowiony przez kawalera. Według dawnych wierzeń zwiastowało to rychłe zamążpójście i szczęśliwy związek. Los wianka miał zdradzać przyszłość – spokojnie płynący oznaczał pomyślność, a zatopiony wróżył konieczność cierpliwego oczekiwania na miłość.
Magiczne zioła Nocy Kupały
Przesilenie letnie było również wyjątkowym czasem dla zielarzy i osób zajmujących się medycyną ludową.
Wierzono, że noc poprzedzająca dzień św. Jana jest najlepszym momentem na zbiór ziół. Szczególnym szacunkiem otaczano: bylicę, dziurawiec, piołun, macierzankę, dziewannę
Uważano, że właśnie wtedy osiągają największą moc leczniczą i ochronną. Suszono je, przygotowywano napary, wieszano w domach oraz przechowywano przez cały rok jako ochronę przed chorobami i nieszczęściem.
Szczególne miejsce zajmowała bylica. Już najstarsze opisy sobótkowych obchodów wspominają o przepasywaniu się jej gałązkami przed rozpoczęciem uroczystości. Miała chronić przed złymi mocami i wzmacniać człowieka podczas tej niezwykłej nocy.
Rosa, woda i energia natury
Noc Kupały była również świętem wody.
Wierzono, że poranna rosa posiada niezwykłe właściwości. Kobiety obmywały nią twarz, aby zachować zdrowie, urodę i młodość. Spacer boso po mokrej trawie miał wzmacniać organizm i przynosić pomyślność. Podobnie postrzegano kąpiele w jeziorach i rzekach. Miały one oczyszczać nie tylko ciało, ale także ducha. Zbieranie ziół, kąpiel w wodzie czy obmywanie rosą były sposobem na symboliczne "naładowanie się" energią przesilenia.
A co zostało z tego dziś?
Choć nie szukamy już kwiatu paproci i rzadko wróżymy z wianków, wiele z tych dawnych tradycji wciąż jest nam bliższych, niż mogłoby się wydawać. Coraz częściej szukamy kontaktu z naturą. Spacerujemy po lesie, chodzimy boso po trawie, pijemy ziołowe napary, rozpalamy ogniska, praktykujemy jogę, medytujemy i próbujemy zwolnić tempo życia. Może właśnie dlatego Noc Kupały i przesilenie letnie wciąż nas fascynują. Przypominają nam o czymś, o czym łatwo zapomnieć w codziennym biegu – że jesteśmy częścią natury i podlegamy tym samym rytmom co ona.
W tym roku zamierzam po prostu zatrzymać się na chwilę. Wyjść wieczorem do ogrodu, spojrzeć na zachodzące słońce, poczuć zapach ziół i podziękować za wszystko, co przyniosła pierwsza połowa roku. Bo przesilenie letnie to nie tylko najdłuższy dzień. To także piękne przypomnienie, że warto celebrować chwilę obecną.
A jakie tradycje zostały u Ciebie?
Czy pamiętasz puszczanie wianków? Zbierasz zioła w okolicach Nocy Świętojańskiej? Rozpalasz ognisko, a może po prostu lubisz obserwować zachód słońca podczas najkrótszej nocy w roku?

Komentarze
Prześlij komentarz